poniedziałek, 21 marca 2011

Kurczące się tworzywo

Jakieś trzy lata temu kupiłam sobie na allegro kilka arkuszy plastiku w różnych kolorach. Trochę czytałam na temat jego możliwości. A potem schowałam do pudełka i tak przeleżał, aż do dzisiaj.
W jednym poście przeczytałam anonimowy komentarz z pytaniem dotyczącym tego plastiku. Widziałam  go w pracach Mollik i SentiMenti.
Postanowiłam sama trochę poeksperymentować.
Potrzebne materiały:
  • arkusz kurczącego się plastiku,
  • stemelki,
  • tusz Stazon,
  • dziurkacz ozdobny,
  • dziurkacz rewolwerowy,
  • nagrzewnica,

Na zdjęciu arkusik plastiku jest nad tuszem.  Najpierw robimy odbitki stempelka w odpowiednim miejscu,

Potem ozdobnym dziurkaczem wycinamy kółka
w moim przypadku chcę wykorzystać kółeczka jako zawieszki, dlatego każde ma jedną dziurkę, ale gdy zrobimy dwie to można wykorzystać jako guziki.
Teraz tylko należy kółka pogrzać nagrzewnicą. Kółka najpierw wywijają się i skręcają:

Aż w końcu powoli prostują i otrzymujemy maleństwo mniejsze o ponad 60 %

Po pierwszej próbie stwierdziłam, że końcówka metalowego długopisa nie jest dobra do trzymania plastiku podczas nagrzewania.  Powoduje małe zniekształcenia, dlatego do kolejnego nagrzewania użyłam długiej szpilki.


Dla zainteresowanych - nazwa plastiku to: shrink plastic lub folia termokurczliwa.

A na koniec mała zajawka  kartek z okazji bierzmowania. Przygotowane prawie w całości z delikatnych papierów z Galerii UHK.


Pozdrawiam Was ciepło i mam nadzieję, że tak jak ja czujecie już wiosnę :)

15 komentarzy:

  1. Ha! Dzieki za przypomnienie - u mnie tez gdzies kilka arkusikow siedzi w szufladzie, warto byloby sprobowac... tylko chyba nie mam tuszu, ktory by sie ostal na takiej powierzchni, ALE... moze pisaczki Sharpies by sie nadaly. A ciekawe, jak dzialalby tusz do embossingu na goraco, razem z pudrem - czy daloby sie takie dwa w jednym zrobic...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia wszystko przed Tobą - tylko próbować i eksperymentować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja kurczę w piekarniku, wówczas nie muszę przytrzymywać, a po wyjęciu jeszcze gorący przyciskam bloczkiem do stempli żeby ładnie się wyprostował;
    kiedyś robiłam też na żelazku :)
    fajny materiał, daje na prawdę dużo możliwości, widać to po twoich ślicznych motylkowych zawieszkach Irenko;
    pozdrowionka wiosenne załączam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajawka kartek bardzo fajna. Ślicznie wyglądają

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy sposób na zrobienie fajnych ozdób.
    Karteczki zapowiadają się interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje.
    Dziękuje za kursik, przy okazji skorzystam, tylko takie arkusze plastiku muszę sobie sprawić.
    Karteczki u Ciebie to zawsze takie piękne, dopracowane i każda bez wyjątku ma jakiś smaczek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczny kursik i przede wszystkim bardzo pomysłowy :)
    Karteczki przepiękne, idealne na taką okazję!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, ale dziwne! :D Czego to ludzie nie wymyślą...

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna sprawa z tym plastikiem,
    a zajawki... mrrrr -genialne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja niedawno kupiłam ten plastik, ale na razie tylko jedną próbę wykonałam ;)
    Zaskoczył mnie bardzo stopień skurczenia ;)
    W wolnej chwili muszę sie pobawić znowu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Karteczki piękne.Motylki sa wspaniałe -pierwszy raz widzę cos takiego -efekt fantastyczny.

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny kursik :)
    zajaweczka bardzo ciekawa :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Już gdzieś widziałam coś takiego, na jakimś blogu ze stanów, ale sama nigdy nie próbowałam... A trzeba będzie, bo zapowiada się bardzo ciekawie i kreatywnie;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. O kurcze, ja też mam ten plastik. Leży sobie w pudle z cienkimi kartkami. Dzięki za przypomnienie )))

    OdpowiedzUsuń
  15. dosyć ciekawe, trzeba pomyśleć nad tym bardziej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęconą chwilę, za dobre słowo:*
Thanks so much for stopping by! Have a wonderful day!