środa, 29 grudnia 2010

Trochę artystycznie

Planując pobyt w Londynie dopytywałam się na forum scrappassion o sklepy craftowe.
No i oczywiście musiałam tam być :)

Do pierwszego dotarłam dzięki Ince :*

Ogromny z dużą ilością różnego rodzaju craftowego asortymentu:




Oczywiście na dłużej zatrzymałam się przy półkach ze stempelkami. Wybór ogromny, ceny również ;>


Naprawdę był trudny wybór, kilka stempli, które najbardziej mi się podobały co jakiś czas były wkładane do koszyka, po namyśle wyciągane i tak w kółko....


Chętnie spędziłabym więcej czasu w tym miejscu chociażby tylko na "macaniu", ale niestety były inne plany.
To moje zdobycze z tego miejsca, większość kupiona tylko dzięki temu, że były dosyć duże obniżki.


Drugie craftowe miejsce znajduje się prawie w samym centrum Londynu, mała boczna uliczka i mały sklepik .... z cudnymi stemplami!


W środku niestety nie mogłam zrobić zdjęć, ale dla chętnych podaję stronę tego sklepu: Blade Rubber Stamps.

Tu zostawiłam jednak więcej funciaków - nie mogłam się powstrzymać;)


A resztę popołudnia spędziłam w National Gallery w Londynie, gdzie zachwycałam się dziełami impresjonistów oraz obrazami Vinceta van Gogha.

I tam minął mi kolejny dzień.

Pozdrawiam Wam ciepło i dziękuje za pozostawiony ślad.

No i zapraszam na moje ostatnie Candy.

27 komentarzy:

  1. Ale raj na ziemi :) Super sklepy i zakupy bardzo udane :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo i sciana z K&Company, calkiem jak "u nas" :D Az sie geba smieje do takiej ilosci skarbow, chocby nie wiem ile czlowiek juz mial nasmyczone wszystkiego!

    OdpowiedzUsuń
  3. ale fajnie masz... i atrakcje turystyczne, i atrakcje craftowe :)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę wypadu do sklepu :) poszalało by się wśród tylu wspaniałości :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, sama nie wiem, czy zazdrościć wizyty w raju, czy nie zazdrościć? To musi być okropne widzieć te wszystkie cuda na własne oczy i nie móc kupić chociaż połowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow. Jeden dzień na pobyt w takim sklepie to mało. Wcale się nie dziwię, ze wkładałas do koszyka i wyciągałaś. Jak sie ma ograniczoną kasę, to trudno zdecydować się na coś przy takim wyborze ;o))))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. o ja!!!!cudne miałaś skarby w zasięgu reki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. hihi, no scrap-turystyka jak się patrzy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. cieszę się że znalazłaś i zaliczyłaś!
    no to chyba właściwie już można wracać?;)))?

    OdpowiedzUsuń
  10. nie, zazdroszczę, nie zazdroszczę..... nie zazdroszczę
    można oszaleć w takim sklepie
    dobrze, ze siedzę na tej mojej wiosce :)
    pozdrawiam gorąco :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba cały dzień mogłabym tam spędzić....

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany, ale super królestwo:)

    OdpowiedzUsuń
  13. No właśnie,zazdrościć czy nie zazdrościć ? ;) Chyba by mnie poskręcało na miejscu od tych dobroci.
    Jednak zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze rozumiem twoje rozterki - na wakacje miałam okazję odwiedzić właśnie Hobby Craft i ból brzucha z wrażenia miałam jeszcze godzinę po wyjściu, a spędziłam tam sporo czasu.... Gratuluję zakupów i życzę twórczego ich wykorzystania:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. ale si obśliniłam ....i ten zdradziecki napis SALE !!!! ** pozdrawiam i zazdraszczam cudownej podróży.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojeja, jakie sklepy!! Raj na ziemi! :) chyba bym tam zbankrutowała :D

    OdpowiedzUsuń
  17. To je nádhera, můžete mi napsat přesné adresy, pojedu do Londýna a ráda bych takévé obchody navštívila.
    Děkuji
    Iva

    OdpowiedzUsuń
  18. Same skarby ,,Miłego pobytu

    OdpowiedzUsuń
  19. Trafiłaś do raju za życia ;)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Taki sklep to prawdziwa 'atrakcja turystyczna' ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. yyyy ... czy w tym slepie można np wykupić pobyt wakacyjny???
    Cudeńko!!!!!!
    Takie zakupy to sama przyjemność :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. ooo matko zawrotu głowy można dostać!!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. szkoda,ze u nas nie ma takich sklepów.Na stoisku ze stemplami pewnie siedziałabym do zamknięcia sklepu :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Gdybym tam trafiła to chyba nie potrafiłabym wyjść.

    OdpowiedzUsuń
  25. Raj=) Świetnie, że porobiłaś zdjecia i je opublikowałaś=D
    Zazdroszcze.... =)

    OdpowiedzUsuń
  26. właśnie łezka mi się w oku zakręciła, bo w blade rubber stamps byłam i pamiętam dokładnie ścianę stempli, spędziłam przy niej godzinę a przy kasie okazało się, że sklep ma jeszcze piwnicę :-) oj jak miło było tam przez chwilę wrócić wspomnieniami dzięki Twojemu zdjęciu!

    OdpowiedzUsuń
  27. O piwnicy też wiedziałam, ale moje dzieci stały przed sklepem i odmierzały mi czas!
    Z pewnością kiedyś tam jeszcze wstąpię ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęconą chwilę, za dobre słowo:*
Thanks so much for stopping by! Have a wonderful day!