sobota, 3 stycznia 2009

Powrót syna...

... z taką myślą spędziłam cały piątek.
Najpierw szybkie porządkowanie pokoju syna, potem obiad
i wreszcie wyjazd na lotnisko.
Mateusz wyjechał wraz z kolegą na całe święta i sylwester do Anglii, a konkretnie do Birmingham.
Muszę przyznać, że trochę tęskniliśmy za nim.


Tak więc około godziny 16.00 wyruszyliśmy w kierunku Pyrzowic.



Córka również nam towarzyszyła:



Sprawdzamy czy samolot wylądował:



Wreszcie jest!



Wśród wielu prezentów, niespodzianek znalazłam coś dla siebie..haha :D



A wieczór spędziliśmy słuchając relacji z pobytu w Anglii.
Przepraszam, za niewyraźne zdjęcia, ale same rozumiecie....
...pierworodny wrócił :)))

10 komentarzy:

  1. Miód na serce Mamy, że Syn pamiętał o Jej pasji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przystojny ten Twój syn ;P Szukaj mu żony scraperki skoro już się orientuje co jest najlepszym prezentem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. noo, to Ci sprawił radochę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mmmmmmmm..takie prezenty...no toż to szał w trampkach :)
    a wpis ponizej - brązy pogniecione bardzo, bardzo smakowite:* i najlepsze życzenia noworoczne :*

    OdpowiedzUsuń
  5. super prezenty od syna dostałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fiu fiu ale to ci się syn udał
    pamietał o mamie i co jej przywieźć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki dziewczyny:***
    Syn OK! :D
    A gazetki zawierają trochę inspiracji... ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. acha.....
    ja bym po takie gifty też leciała z drążycymi rękoma hahahahahahahhahahahahaha

    :*

    OdpowiedzUsuń
  9. faaajny synek... wie jak mamę podejść ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. piękny prezent taki powrót... tym bardziej nostalgicznie do tego podchodzę, bo niebawem wyjeżdżam na pół roku.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęconą chwilę, za dobre słowo:*
Thanks so much for stopping by! Have a wonderful day!